wtorek, 20 września 2016

Niepiśmienny

Nimnu nie umiał pisać. To znaczy nie do końca można tak powiedzieć. Umiał stawiać znaki atramentem na papierze i jak się później okazywało, były to całkiem niezłe teksty. Nie potrafił natomiast przeczytać tego co napisał. Wszystkio, co zostawiało pióro na kartce było dla Nimnu jedynie ciągiem szlaczków, kreseczek z daszkami albo zabawnych ślimaczków, którym czasem dorysowywał dla zabawy rogi, co jak się później okazywało, było wyrafinowanym postawieniem dawno zapomnianego akcentu nad daną literą.

piątek, 12 sierpnia 2016

Blood Brothers cz.4 - ostatnia

Ruszyłem w kierunku Wrocławia. Wybrałem akurat pociąg w okrojonej wersji turystycznej. Pół godziny wcześniej odjechał taki, który też bezpośrednio docierał do Wrocka, ale za to jakieś pięć godzin później. Taki, co to i przez morze, i przez góry, i koło kościoła stanie, i przed galerią się zatrzyma, taki kompletnie chilloutowy skład, który jak dojedzie do poniedziałku, to dojedzie, a jak nie, to wtorek też jest super dniem na stację docelową. To ja jednak tym bardziej zdyscyplinowanym wolałem.

środa, 3 sierpnia 2016

Blood brothers cz.3

Pociąg leniwie wturlał się na białostocki dworzec. Tak - ten dworzec, na którym swego czasu dwóch czerwonoarmistów paliło papierosy, żywo zastanawiając się, czy jeżeli arystokrata towarzyszy im w podróży, to jest już towarzyszem, czy cały czas jeszcze panem? Intelektualna rozrywka nieco ich przerastała, ale znaleźli salmonellowe rozwiązanie i ustalili, że tak, czy owak, profilaktycznie trzeba mu nakłaść po mordzie. Ten dworzec, który remontowano dłużej, niż średni czas rozkładu plastikowej butelki.

wtorek, 12 lipca 2016

Blood Brothers cz.2

Zatem życie napisało scenariusz, a podejrzewam że nie życie osobiście, tylko jakiś podwykonawca - Łepkowska albo inny talent od wrzucania bohaterów w kartony. Pani Żona z przyczyn obiektywnych (czyli z przyczyn, które się tak opisuje, jak się nie chce podawać przyczyn) nie mogła pojechać. No nie dało rady i tyle. Uprzedzając wszelkie pytania, które się mogą pojawić (bo też i się pojawiły z różnych stron), odpowiadam: Pani Żona nie jest w ciąży, nie zapadła na tajemniczą chorobę i nie musiała czekać, aż się pranie skończy.

środa, 6 lipca 2016

Blood Brothers cz.1

Żeby dobrze zrozumieć, co się wydarzyło w miniony weekend, musimy się cofnąć w czasie do wydarzeń, które wyryły się w moim młodym, niewinnym, czystym, szlachetnym, bijącym mniej więcej siedemdziesiąt razy na minutę serduszku. Zdarzenia, które niczym młot ze stali o niskim współczynniku chropowatości uderzały w plastyczną podkowę młodzieńczej postawy, którą podkuwano kopyto napędzające ducha i ciało nieukształtowanego jeszcze człowieka, by szczyty i kobiety zdobywał...

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Transakcja

Kiedyś już Wam pisałem, że historie moich aut zazwyczaj wymykały się takim banalnym schematom jak: kupił, pojeździł, sprzedał, koniec opowieści. Ich życie w moim posiadaniu układało się raczej jak w scenariuszu sześćsetnego odcinka dowolnej telenoweli, czyli siadał scenarzysta z kubkiem kawy i szukał natchnienia. Nic. Wymyślił już przecież wszystko. Spuścił na każdą rodzinę i singla wszystkie znane i nieznane plagi, obdarował każdego bez wyjątku sensacyjnymi dobrami. Co tu jeszcze jest do dodania?

czwartek, 16 czerwca 2016

Technikum cz.2

Tak naprawdę życie szkolne, jak każde zresztą inne życie, opiera się na codziennych rytuałach. Codziennym rytuałem moim i kolegi Przemka (kolega Przemek uczył się uczęszczał do tej samej klasy w podstawówce co ja, więc nie byłem taki zupełnie osamotniony w technikum na początku) było chodzenie do szkoły. W sensie dosłownym. Elektryk położony był w linii prostej jakieś dwa kilometry od naszego osiedla. Linia prosta przechodziła przez linię kolejową i łąki...